Tu chyba nie rzecz w braku dachu nad głową, tylko w pomyśle na życie. Wczoraj, niedziela, Polacy tłumnie zmierzają do kościoła i potem idą na rosół z makaronem. W parku natomiast i na ulicach miasta pijaczek za pijaczkiem. Miałam wczoraj szczęście do takiego tandemu: starszy (mniej podchmielony, szef grupy) i młodszy (równo zalatujący, wykonujący polecenia tego starszego), tandem poruszał się po centrum, nagabywał prawie każdego, młodszy żebrał o datek na jedzenie i odradzał wspomaganie innych "proszących o wsparcie" twierdząc, że inni zbierają tylko na wódkę
Nie zakładam, że ci panowie nie są w stanie (zdrowotnie) podjąć się uczciwej pracy. Najgorsze dla mnie jest to, że niektórzy dają im pieniądze
